poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 6

Wyszłam z radia i powoli skierowałam się do restauracji o której mówili chłopcy. Nie było to aż tak daleko, więc nie musiałam wsiadać do komunikacji miejskiej. Spacerek w tych okolicznościach był najlepszym wyjściem. Będąc już prawie pod wcześniej umówionym miejscem wyciągnęłam telefon, który znowu nie dawał mi spokoju. Widząc kto do mnie dzwonił, mimowolnie uśmiechnęłam się.
- Cześć Mariso, stęskniłem się już za Tobą - uśmiech stawał się coraz szerszy i szerszy. Nawet nie wiedziałam, że aż tak na niego reaguję.
- Cześć Vic. I tylko dlatego dzwonisz ? - udałam obojętną i stanęłam przed witryną. Nev i Max spojrzeli na mnie zaciekawieni, ale chyba chwilę później zrozumieli z kim rozmawiam. Dali mi porozmawiać w spokoju i zajęli się dalszym spożywaniem przepysznie wyglądających ciastek.
- Chciałem usłyszeć twój głos. Nie mam za dużo czasu, ale wiesz, że codziennie staram się do Ciebie zadzwonić chociaż na te 5 minut. - czułam jak dużo cieplej robi mi się na sercu. Jego słowa sprawiały, że miałam ochotę rozpłynąć się z radości.
- A jak tam w pracy ? - spytałam zmieniając temat. Szczerze, to nie miałam pojęcia co mam mu na to odpowiedzieć. Skoro tak bardzo za mną tęskni, to dlaczego jeszcze ani razu się nie spotkaliśmy ? Tego nie potrafiłam zrozumieć. Tak wiem, mieszkamy daleko od siebie i jest zapracowany, ale ile można ? Nie wierzę, że nie ma ani minuty dla siebie.
- Ruiz rusz dupę ! - usłyszałam w słuchawce i zbaraniałam. Kim jest Ruiz ? Zmarszczyłam nosek i już miałam się o coś zapytać, gdy nagle przerwał mi Victor.
- Kochanie, porozmawiamy następnym razem. Do usłyszenia - powiedział i rozłączył się. Nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć. Stałam zdezorientowana, aż w końcu zdecydowałam się wejść do środka.
- Mariso, co się stało ? - Max podniósł się i odsunął mi krzesło przy ich stoliku.
- Nie nic, spokojnie. - uśmiechnęłam się sztucznie i nie pozwoliłam im pytać o więcej - No to czego się dowiedzieliście ?
Nev wymienił spojrzenia z Maxem. Już wiedziałam, że coś jest nie tak. Tylko co ? Czego się dowiedzieli o Victorze ? Oby tylko nie był jakimś zboczeńcem ! Zakochałam się w Victorze ze zdjęć jak i z tego jakim się wydawał być. Nie dam sobie rady jeśli będzie kimś innym.
- Nev, musisz jej powiedzieć ...
- Powiedzieć ? Co powiedzieć ? - spanikowałam.
- Uspokój się - brunet złapał mnie za rękę i spojrzał głęboko w oczy. Odziwo podziałało. Zdenerwowanie znikło jak ręką odjął. - Nie znaleźliśmy zbyt wielu informacji, ale jest coś co musisz wiedzieć.
Wyciągnął laptopa i położył go na stoliku. Od razu po załączeniu otworzył przeglądarkę i wpisał jakieś nieznane mi nazwisko.
- Colton Haynes - przeczytałam na głos - Kto to jest i ci ma wspólnego z Victorem ?
- Właśnie o tym chcieliśmy z Tobą porozmawiać. Na początku wypisywaliśmy imię i nazwisko Victora w wyszukiwarce, ale nie mogliśmy nic znaleźć. Nikt taki nie istnieje. O ile dobrze zrozumieliśmy te wszystkie hiszpańskie strony. Następnie zrobiliśmy wyszukiwanie obrazów. To właśnie Colton Haynes jest na tych zdjęciach. - zrobił to o czym mówił i przeciągnął zdjęcie z profilu Victora do wyszukiwarki google. Na pierwszym miejscu wyskoczył profil na instagramie właśnie wcześniej wymienionego chłopaka. 
Siedziałam nic nie mówiąc, bo co niby miałam powiedzieć ? Teraz wszystkie moje marzenia prysły jak bańka mydlana. Nie miałam już cienia wątpliwości, że jestem oszukiwana. Tylko kim on tak na prawdę był ? - A wiecie kto się za niego podawał ? - starałam się być opanowana i chociaż przed kamerami udawać poważną. Nie mogłam się tak nagle rozkleić.
- Niestety nie mamy pojęcia. Ktoś dobrze się ukrywa i ciężko jest cokolwiek o nim znaleźć. Ostatnie co możemy zrobić to zadzwonić do niego i zaaranżować wasze spotkanie. Co ty na to ? - Max patrzył na mnie oczekując odpowiedzi.
- Zróbmy to - powiedziałam pewna swojej decyzji i podałam im jego numer - Jest jeszcze coś co muszę wam powiedzieć. Jak z nim rozmawiałam to ktoś w słuchawce chyba go zawołał, ale nazwał go Ruiz. Mi to niestety nic nie mówi.
- To trochę za mało, tym bardziej w Hiszpanii byśmy mogli go znaleźć. Wasze podwójne nazwiska znacznie utrudniają poszukiwania, ale możemy jeszcze poszukać, jeśli tak bardzo Ci na tym zależy - uśmiechnęli się, a ja żegnając się wyszłam z restauracji. Musiałam jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju. Nie potrafiłam dłużej udawać silnej. To mnie przerosło. Nie wiedziałam w kim jestem zakochana. Raczej kobietą nie był, bo głos miał w stu procentach męski, ale i tak ogarniała mnie obawa.

* Nev i Max *

Wróciliśmy do hotelu i znowu usiedliśmy przed komputerem.Chcieliśmy jeszcze raz upewnić się, czy Victor jest prawdziwy. Niestety ponownie niczego nie znaleźliśmy. Ta sprawa była inne niż wszystkie. Pierwszy raz nie mieliśmy żadnych informacji o osobie, której poszukujemy. Zdawało się, że jedynie numer telefonu zgadza się z rzeczywistością. 
Brunet wybrał numer i czekał aż ktoś po drugiej stronie słuchawki się odezwie. Jeden sygnał, drugi, trzeci, aż w końcu się udało.
- Tak słucham ? - w głośnikach usłyszeliśmy męski głos. Przynajmniej mieliśmy pewność, że jest mężczyzną.
- Witaj Victorze, nazywam się Max i razem z ekipą MTV kręcimy program Catfish. Zajmujemy się sprawą Marisy, kojarzysz ?
- E... - dało się rozpoznać, że był zakłopotany. Nie miał pojęcia co ma powiedzieć. Nie spodziewał się naszego telefonu. - Tak oczywiście. 
- Marisa napisała do nas, bo bardzo chciała Cię poznać. Niestety wiemy już, że na profilu dodałeś nieswoje zdjęcia. Chciałbyś nam to wytłumaczyć ?
- Chciałbym osobiście porozmawiać o tym z Marisą, nie z wami.
- Nie ma sprawy, ona chętnie się z Tobą spotka. Musisz tylko zdecydować się kiedy.
Przez dłuższą chwilę nikt się nie odzywał. Trwała głucha cisza. Pozwoliliśmy mu pomyśleć. Spodziewaliśmy się, że dla niego to również nie będzie łatwe przeżycie, ale to on był tutaj nieuczciwy.
- Victor, jesteś ? 
- Tak, tak. Jestem wolny za dwa dni. Będę akurat w Madrycie - powiedział jednym tchem, jakby ktoś go do tego zmusił.
- Tak więc do zobaczenia. Jeszcze się odezwiemy to ustalimy dokładnie godzinę i miejsce spotkania. 
Odłożyłem słuchawkę i nie wiedziałem co mam powiedzieć. Zachowywał się dziwnie, ale przynajmniej zgodził się z nami spotkać. Powinniśmy się z tego cieszyć. Może w końcu cała sprawa się rozwiąże. 

----------------------------------------------------------------------------------
Na sam koniec wrzucam wam mini filmik z Catfish, tak żebyście mniej więcej wiedzieli kto to jest Nev z Maxem i o co mniej więcej chodzi :)

Dodatkowo chciałabym życzyć kochanej Chloe wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ;*** Weny, zdrówka, weny, szczęścia i jeszcze raz weny oraz szczęścia <3

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 5

* Nev i Max *

Wróciliśmy do hotelu i dosłownie nie mieliśmy pojęcia od czego zacząć. Rzuciliśmy swoje rzeczy w kąt i położyliśmy się na łóżkach. Ta sprawa nie była łatwa. Po pierwsze: podczas szukania informacji na pewno natkniemy się na problemy językowe. W końcu oboje byli rodowitymi Hiszpanami, więc ich profile będą wypełnione w ich ojczystym języku. Po drugie: będziemy musieli znaleźć tłumacza, bo nie wiadomo, czy jej wybranek zna angielski. Jeśli nie to jak się dogadamy ? Wiedzieliśmy, że będziemy musieli do niego zadzwonić. 
Dochodziła późna godzina, więc po kolei wybraliśmy się do łazienki. Niby jesteśmy tutaj już drugi dzień to nadal odczuwamy skutki dość sporej różnicy w czasie między USA a Hiszpanią. Kładąc się do łóżek mieliśmy nadzieję, że następnego dnia już czegoś nowego się dowiemy. Chcieliśmy pomóc tej dziewczynie. Nie raz pomagaliśmy dziewczynom, które miały już dość tego wszystkiego, ale ona miała coś w sobie. Była piękna, urocza i niesamowicie zabawna. Dlaczego miałaby szukać miłości przez internet ? Nie zdziwiłoby nas gdyby cały ogrom mężczyzn ustawiało się do niej w kolejce. Musiał mieć coś w sobie takiego, że spośród wszystkich adoratorów wybrała właśnie jego. 

***

Max spał jeszcze spokojnie, gdy nagle poczuł jak ktoś na niego wskoczył i głośno krzyczał by wstawał. Tym razem to spioch Nev wstał wcześniej i postanowił urządzić koledze nieoczekiwaną pobudkę. Kamerzysta otworzył powoli jedno oko i zobaczył roześmianą twarz swojego kolegi. W tym momencie miał go dość. Chciał dalej wrócić do spania. Czuł się tragicznie, ale wiedział, że musi wstać i zabrać się za śledztwo, chociaż Nev równie dobrze dałby sobie radę sam. Lecz on nie chciał niczego opuścić. Był w Hiszpanii. W przepięknej Sevilli, którą bardzo chcieli zwiedzić. 
- Wstawaj ! - brunet darł się koledze nad głową i uderzał go poduszką by tylko szybciej wstał. 
- Daj spokój. Jeszcze pięć minut - odparł, po czym obrócił się na drugi bok i próbował zasnąć. Lecz brunet nie odpuścił. Mocniej zamachnął się poduszką i z całej siły uderzył Maxa.
- No wstawaj ! Marisa czeka, a wraz z nią Hiszpania ! 
Dopiero po tych słowach chłopak wstał z łóżka. Oboje ubrali się w codzienne ciuchy i wyszli na miasto. Podziwiali każdy zakątek. Urzekły ich wąskie uliczki oraz La Plaza de Espana. Szwędali się tak po mieście do południa. Później wstąpili do małej, ale przytulnej knajpki. Zamówili sobie jakieś przekąski oraz kawę, by nabrać energii. 
- No to co, zaczynamy ? - zapytał Nev wyciągając laptopa z torby. 
- Jasne. Już nie mogę się doczekać ! - zatarł ręce gotowy do pracy. 
- No to zaczniemy od tej strony na której się poznali. Tylko będziemy musieli założyć konto - westchnął zrezygnowany. Nie lubił zakładać kont na stronach, których nigdy więcej nie użyje. Włączył stronę o której wcześniej mówiła Marisa i zrobił to co musiał. 
Gdy w końcu udało im się dostać na profil Victora sprawdzili informacje o nim. Wszystko to co mówiła Marisa pasowało, do tego co widniało na jego stronie. Zaczęliśmy przeglądać zdjęcia. Dalej dręczyła nas myśl, że skąd kojarzymy jego twarz, ale nie pasowało nam imię. 
Otworzyli drugą zakładkę i wpisali jego dane. Niestety nikt taki nie wyskoczył. To nas zaniepokoiło. Skoro jest modelem, to dlaczego nie można go znaleźć na stronach internetowych. Przecież tacy ludzie powinni się jakoś promować. Tym bardziej jak są początkującymi modelami bądź modelkami. 
Nadzieja na szczęśliwy koniec nas powoli opuszczała, ale został nam jeszcze jeden wariant poszukiwań. Wyszukiwanie obrazem. Co byśmy zrobili bez najnowszych wynalazków google ? Nev jednym ruchem myszki przeciągnął obraz do wyszukiwarki. To co zobaczyli całkowicie rozwiało ich nadzieje. W sieci było pełno zdjęć tego mężczyzny. Niestety żaden z nich nie nazywał się Victor Casa Marin. Znaleźli również profil na instagramie. Zdjęcia których użył Victor należały do Coltona Haynesa*. Na instagramie widniało mnóstwo zdjęć, także te które pokazywała nam Marisa. 
- Co teraz robimy ? - spytał smutny Max. On do końca wierzył, że to będzie ten którego szukają.
- Niestety na żadnej stronie nie istnieje mężczyzna o tym nazwisku. Jedyne co wiemy to to, że Victor nie jest tym za kogo się podaje. - przerwał - Musimy do niej zadzwonić. 

* Marisa *

Znudzona postanowiłam wybrać się do Coral do pracy. Popołudniami była speakerem w radiu. Spędzała tam góra 3 godzinny dziennie, ale przynajmniej nie nudziła się w domu. Od zawsze to lubiła. Przeprowadzała wywiady z dopiero co wschodzącymi gwiazdkami sceny muzycznej i nie tylko. Podobało mi się czasami usiąść w studiu i odpowiedzieć jej na kilka pytań. Zawsze chętnie pomagałam jej przy prowadzeniu ankiet i tym podobnych. Jej szef był wyrozumiały i nawet podobało mu się, że we dwie prowadziłyśmy program. Tym bardziej gdy płacił tylko jej. 
Zapukałam do jej studia i zauważyłam jak uśmiechnięta ściąga jedną słuchawkę z ucha. 
- Cześć ! - odłożyła słuchawki i rzuciła mi się na szyję - Wiesz już coś ? - wiedziałam, że o to zapyta. 
- Hej, hej. Gdybym coś wiedziała, to bym tutaj przyszła i byłabym taka spokojna ? - odsunąwszy krzesło, zajęłam je i oparłam głowę na rękach. 
- Przeprasza. Myślałam, że może już zadzwonili. O ! Może pomożesz mi dzisiaj w audycji ? Rozmawiamy o niespełnionej miłości i naszych doświadczeniach.
- Coral, ja nie mam żadnego doświadczenia w miłości... Ale pomogę Ci - zdecydowałam się i wzięłam wolne słuchawki. 
- "Ellie Goulding - Your Song" już za nami. Teraz pora na chwilę rozmyśleń. Jest z nami moja przyjaciółka, Marisa. Ci którzy słuchają moich audycji na pewno ją już znają i uwielbiają. Dzisiaj rozmawiamy o miłości. Mariso, jak poznajesz, że jesteś zakochana ? - już nie było odwrotu. Musiałam się odezwać. Tylko co miałabym powiedzieć ? Przecież nikogo nie kocham. Czy aby na pewno ? Jak tylko myślę o Victorze to mam motylki w brzuchu, robi mi się cieplej na sercu i od razu mam lepszy dzień. To nie może być miłość. Przecież do cholery nawet się nie widzieliśmy. Ciągle to sobie powtarzam, a i tak później myślę co tak na prawdę czuję do mężczyzny, którego poznałam przez internet.
Zamyśliłam się na chwilę, zaśmiałam i z rogalem na ustach odpowiedziałam przyjaciółce na pytanie. Spojrzała na mnie zaskoczona, że taka rozpromieniona o tym wszystkim mówię, a sekundę później sama odwzajemniła uśmiech. Rozmawiałyśmy jeszcze przez pół godziny z przerwami muzycznymi, po czym zadzwonił mój telefon. Wymownie zerknęłam na Coral i wyszłam ze studia. 
- Nareszcie ! - odebrałam i od razu usłyszałam śmiech w słuchawce. 
- Nie wiedziałem, że aż tak się ucieszysz jak zadzwonię - Nev jak zwykle sobie żartował. Wcale mi to nie przeszkadzało, chociaż wolałabym już usłyszeć to co się dowiedzieli. 
- A widzisz. Mile zaskoczony ? 
- Oczywiście ! A teraz do rzeczy. Mogłabyś do nas przyjechać ? Siedzimy teraz w przyjaznej knajpce blisko centrum. Czekaj.. Knajpka nazywa się ... Wiem ! Charlottesan Juan Bosco.
- Jasne. Będę za 20 minut, może być ? Szybciej nie dam rady - wiedzą coś ! Wiedzą ! Tylko co ? Po ich głosie nie dało się nic rozpoznać. Był neutralny. Tak bardzo się niecierpliwiłam.
- Spokojnie. Trochę tu posiedzimy - przerwał i usłyszała jak coś przeżuwają - Jedzenie macie wyśmienite ! - zaśmiał się i rozłączył. 



Najlepsze