piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 5

* Nev i Max *

Wróciliśmy do hotelu i dosłownie nie mieliśmy pojęcia od czego zacząć. Rzuciliśmy swoje rzeczy w kąt i położyliśmy się na łóżkach. Ta sprawa nie była łatwa. Po pierwsze: podczas szukania informacji na pewno natkniemy się na problemy językowe. W końcu oboje byli rodowitymi Hiszpanami, więc ich profile będą wypełnione w ich ojczystym języku. Po drugie: będziemy musieli znaleźć tłumacza, bo nie wiadomo, czy jej wybranek zna angielski. Jeśli nie to jak się dogadamy ? Wiedzieliśmy, że będziemy musieli do niego zadzwonić. 
Dochodziła późna godzina, więc po kolei wybraliśmy się do łazienki. Niby jesteśmy tutaj już drugi dzień to nadal odczuwamy skutki dość sporej różnicy w czasie między USA a Hiszpanią. Kładąc się do łóżek mieliśmy nadzieję, że następnego dnia już czegoś nowego się dowiemy. Chcieliśmy pomóc tej dziewczynie. Nie raz pomagaliśmy dziewczynom, które miały już dość tego wszystkiego, ale ona miała coś w sobie. Była piękna, urocza i niesamowicie zabawna. Dlaczego miałaby szukać miłości przez internet ? Nie zdziwiłoby nas gdyby cały ogrom mężczyzn ustawiało się do niej w kolejce. Musiał mieć coś w sobie takiego, że spośród wszystkich adoratorów wybrała właśnie jego. 

***

Max spał jeszcze spokojnie, gdy nagle poczuł jak ktoś na niego wskoczył i głośno krzyczał by wstawał. Tym razem to spioch Nev wstał wcześniej i postanowił urządzić koledze nieoczekiwaną pobudkę. Kamerzysta otworzył powoli jedno oko i zobaczył roześmianą twarz swojego kolegi. W tym momencie miał go dość. Chciał dalej wrócić do spania. Czuł się tragicznie, ale wiedział, że musi wstać i zabrać się za śledztwo, chociaż Nev równie dobrze dałby sobie radę sam. Lecz on nie chciał niczego opuścić. Był w Hiszpanii. W przepięknej Sevilli, którą bardzo chcieli zwiedzić. 
- Wstawaj ! - brunet darł się koledze nad głową i uderzał go poduszką by tylko szybciej wstał. 
- Daj spokój. Jeszcze pięć minut - odparł, po czym obrócił się na drugi bok i próbował zasnąć. Lecz brunet nie odpuścił. Mocniej zamachnął się poduszką i z całej siły uderzył Maxa.
- No wstawaj ! Marisa czeka, a wraz z nią Hiszpania ! 
Dopiero po tych słowach chłopak wstał z łóżka. Oboje ubrali się w codzienne ciuchy i wyszli na miasto. Podziwiali każdy zakątek. Urzekły ich wąskie uliczki oraz La Plaza de Espana. Szwędali się tak po mieście do południa. Później wstąpili do małej, ale przytulnej knajpki. Zamówili sobie jakieś przekąski oraz kawę, by nabrać energii. 
- No to co, zaczynamy ? - zapytał Nev wyciągając laptopa z torby. 
- Jasne. Już nie mogę się doczekać ! - zatarł ręce gotowy do pracy. 
- No to zaczniemy od tej strony na której się poznali. Tylko będziemy musieli założyć konto - westchnął zrezygnowany. Nie lubił zakładać kont na stronach, których nigdy więcej nie użyje. Włączył stronę o której wcześniej mówiła Marisa i zrobił to co musiał. 
Gdy w końcu udało im się dostać na profil Victora sprawdzili informacje o nim. Wszystko to co mówiła Marisa pasowało, do tego co widniało na jego stronie. Zaczęliśmy przeglądać zdjęcia. Dalej dręczyła nas myśl, że skąd kojarzymy jego twarz, ale nie pasowało nam imię. 
Otworzyli drugą zakładkę i wpisali jego dane. Niestety nikt taki nie wyskoczył. To nas zaniepokoiło. Skoro jest modelem, to dlaczego nie można go znaleźć na stronach internetowych. Przecież tacy ludzie powinni się jakoś promować. Tym bardziej jak są początkującymi modelami bądź modelkami. 
Nadzieja na szczęśliwy koniec nas powoli opuszczała, ale został nam jeszcze jeden wariant poszukiwań. Wyszukiwanie obrazem. Co byśmy zrobili bez najnowszych wynalazków google ? Nev jednym ruchem myszki przeciągnął obraz do wyszukiwarki. To co zobaczyli całkowicie rozwiało ich nadzieje. W sieci było pełno zdjęć tego mężczyzny. Niestety żaden z nich nie nazywał się Victor Casa Marin. Znaleźli również profil na instagramie. Zdjęcia których użył Victor należały do Coltona Haynesa*. Na instagramie widniało mnóstwo zdjęć, także te które pokazywała nam Marisa. 
- Co teraz robimy ? - spytał smutny Max. On do końca wierzył, że to będzie ten którego szukają.
- Niestety na żadnej stronie nie istnieje mężczyzna o tym nazwisku. Jedyne co wiemy to to, że Victor nie jest tym za kogo się podaje. - przerwał - Musimy do niej zadzwonić. 

* Marisa *

Znudzona postanowiłam wybrać się do Coral do pracy. Popołudniami była speakerem w radiu. Spędzała tam góra 3 godzinny dziennie, ale przynajmniej nie nudziła się w domu. Od zawsze to lubiła. Przeprowadzała wywiady z dopiero co wschodzącymi gwiazdkami sceny muzycznej i nie tylko. Podobało mi się czasami usiąść w studiu i odpowiedzieć jej na kilka pytań. Zawsze chętnie pomagałam jej przy prowadzeniu ankiet i tym podobnych. Jej szef był wyrozumiały i nawet podobało mu się, że we dwie prowadziłyśmy program. Tym bardziej gdy płacił tylko jej. 
Zapukałam do jej studia i zauważyłam jak uśmiechnięta ściąga jedną słuchawkę z ucha. 
- Cześć ! - odłożyła słuchawki i rzuciła mi się na szyję - Wiesz już coś ? - wiedziałam, że o to zapyta. 
- Hej, hej. Gdybym coś wiedziała, to bym tutaj przyszła i byłabym taka spokojna ? - odsunąwszy krzesło, zajęłam je i oparłam głowę na rękach. 
- Przeprasza. Myślałam, że może już zadzwonili. O ! Może pomożesz mi dzisiaj w audycji ? Rozmawiamy o niespełnionej miłości i naszych doświadczeniach.
- Coral, ja nie mam żadnego doświadczenia w miłości... Ale pomogę Ci - zdecydowałam się i wzięłam wolne słuchawki. 
- "Ellie Goulding - Your Song" już za nami. Teraz pora na chwilę rozmyśleń. Jest z nami moja przyjaciółka, Marisa. Ci którzy słuchają moich audycji na pewno ją już znają i uwielbiają. Dzisiaj rozmawiamy o miłości. Mariso, jak poznajesz, że jesteś zakochana ? - już nie było odwrotu. Musiałam się odezwać. Tylko co miałabym powiedzieć ? Przecież nikogo nie kocham. Czy aby na pewno ? Jak tylko myślę o Victorze to mam motylki w brzuchu, robi mi się cieplej na sercu i od razu mam lepszy dzień. To nie może być miłość. Przecież do cholery nawet się nie widzieliśmy. Ciągle to sobie powtarzam, a i tak później myślę co tak na prawdę czuję do mężczyzny, którego poznałam przez internet.
Zamyśliłam się na chwilę, zaśmiałam i z rogalem na ustach odpowiedziałam przyjaciółce na pytanie. Spojrzała na mnie zaskoczona, że taka rozpromieniona o tym wszystkim mówię, a sekundę później sama odwzajemniła uśmiech. Rozmawiałyśmy jeszcze przez pół godziny z przerwami muzycznymi, po czym zadzwonił mój telefon. Wymownie zerknęłam na Coral i wyszłam ze studia. 
- Nareszcie ! - odebrałam i od razu usłyszałam śmiech w słuchawce. 
- Nie wiedziałem, że aż tak się ucieszysz jak zadzwonię - Nev jak zwykle sobie żartował. Wcale mi to nie przeszkadzało, chociaż wolałabym już usłyszeć to co się dowiedzieli. 
- A widzisz. Mile zaskoczony ? 
- Oczywiście ! A teraz do rzeczy. Mogłabyś do nas przyjechać ? Siedzimy teraz w przyjaznej knajpce blisko centrum. Czekaj.. Knajpka nazywa się ... Wiem ! Charlottesan Juan Bosco.
- Jasne. Będę za 20 minut, może być ? Szybciej nie dam rady - wiedzą coś ! Wiedzą ! Tylko co ? Po ich głosie nie dało się nic rozpoznać. Był neutralny. Tak bardzo się niecierpliwiłam.
- Spokojnie. Trochę tu posiedzimy - przerwał i usłyszała jak coś przeżuwają - Jedzenie macie wyśmienite ! - zaśmiał się i rozłączył. 



6 komentarzy:

  1. pierwsza <3 chłopcy w każdej sytuacji pomogą :) mam nadzieje, że wszystko się wyjaśni i Marisa w końcu spotka na żywo Victora

    OdpowiedzUsuń
  2. Coral pracuje w radiu *..*
    Biedna Marisa, a ten Victor to niezły dupek..
    No i przesympatyczni Nev i Max ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może Victor jest tym za kogo się podaje ale oni nie potrafią go znaleźć xD
    Czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no niech wszędzie się wszystkim ułoży, bo mam dośc smutku.. I licze na spotkanie M&V. Pisz kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Niech już Victor się tak nie ukrywa, bo chcę wiedzieć kim on jest xD Mam nadzieję żę Nev i Max rozwiążą szybko tą zagadkę :D A Marisa będzie szczęśliwa :3 i jeszcze Coral w radiu i ta audycja *-*
    Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja myślę, że Victor wcale nie jest taki zły... Tylko dlaczego się ukrywa noo... Nieźle ją w sumie wyrolował tymi zdjęciami.. Niech oni go znajdą noo *.*

    OdpowiedzUsuń

Najlepsze